Blog

Gdy przestajesz być jak Harry Potter i zaczynasz być jak Voldemort

voldemort harry potter to nie o tym cover

Gdy masz trzydzieści lat (albo coś koło tego – w jedną lub drugą stronę), świat się zmienia. Znika dziecięca ciekawość, rośnie frustracja i jakby coraz mniej się udaje. Życie robi hokus-pokus i któregoś dnia budzisz się z myślą: Wow, ten Voldemort to jednak miał słabo.

Nie chodzi oczywiście o to, że w wieku trzydziestu lat zmieniasz się nagle w magicznego rasistę. Jeśli tak jest, to musisz odstawić leki. Jeśli natomiast w wieku lat trzydziestu jesteś takim zwyczajnym rasistą, to weź spierdalaj. Idź przemyśleć swoje zachowanie i wróć, jak dorośniesz.

Chodzi raczej o fakt, że z wiekiem powoli przestajesz być głównym bohaterem opowieści. Masz coraz mniej chęci, by podejmować nowe wyzwania – twoje ciało zaczyna poddawać się już podczas pokonywania tych codziennych. Z coraz większą złością spoglądasz na każdego Harry’ego Pottera, który odkrywanie magii świata ma jeszcze przed sobą. Stajesz się coraz bardziej zmęczony, znajomi przestają odpisywać na wiadomości, a Twoje zęby… Nawet nie będę zaczynał tematu.

Wszystko, co było złe… Nie, nie, nie.

Wszystko, co było groźne… Nie, też nie.

Wszystko, co było ŻAŁOSNE w Mrocznym Panu, zaczynasz dostrzegać w sobie. Tak, to brzmi znajomo. Zróbmy małe podsumowanie.

Magia weekendu

Gdy masz dwadzieścia lat i idziesz na imprezę, dwa dni nie wracasz do domu – taka jest zabawa. Rodzina zastanawia się, czy nie zgłosić zaginięcia na policję, ale wtedy pojawiasz się w drzwiach bez spodni, telefonu i godności, ale w pełnej gotowości na nowy balet.

Jednak gdy masz trzydzieści lat, wychodzisz na imprezę i już od drzwi Twoje ciało zaczyna wyłączać podstawowe funkcje. Powieki robią się coraz cięższe, ogłuszająco głośna muzyka powoduje ból głowy, alkohol prowokuje stany depresyjne. Patrzysz na zegarek, a tam dopiero 22:00. Zostaniesz dłużej albo wypijesz więcej, a rano będziesz wyglądać tak:

Voldemort, Harry Potter, Ralph Fiennes, Daniel Radcliffe, to nie o tym

Zmartwychwstanie do pracy na poniedziałek nie jest proste i wymaga skomplikowanego rytuału. Pamiętasz składniki? „Kość ojca daną nieświadomie” możesz zdobyć, jeśli ten miał np. operację biodra i zostawił sobie kawałek na pamiątkę. „Krew wroga odebraną siłą” możesz pozyskać, prowokując jakiegoś smalca alfa na ławce pod blokiem. Natomiast jeśli chodzi o „ciało sługi dane z ochotą”, spróbuj zbajerować tego świeżaka, którego przyjęli ostatnio na staż. Tego w sweterku.

Hokus-pokus… Żyjesz! Ale nadal masz trzydzieści lat.

Serce chce być wolnym skrzatem

Albo taka sytuacja, gdy jesteś trzydziestoletnim (znowu) singlem i chcesz wrócić do gry, pójść do klubu, poznać kogoś nowego. Zabierasz więc znajomego, który będzie twoim skrzydłowym. On podchodzi do dziewczyny, zajmuje ją rozmową, a Ty przejmujesz temat z zaskoczenia, gdy pada twoje imię: Znasz mojego kumpla, Tomka?

Ale to nigdy nie wychodzi, bo ona wolała gadać z twoim przyjacielem. Ty jesteś jak ta groteskowa twarz Voldemorta przyklejona z tyłu głowy profesora Quirrella, który – nie oszukujmy się – był przystojniejszy, zabawniejszy i bardziej charyzmatyczny.

Voldemort, Harry Potter, Ralph Fiennes, Daniel Radcliffe, to nie o tym

Hello m’lady ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Sorry, musisz wymyślić jakiś inny sposób. Może spróbuj magii Tindera? Hokus-pokus… Dalej jesteś samotny.

Twoi znajomi to więźniowie Azkabanu

Kiedyś byłeś radosny i z nadzieją patrzyłeś w przyszłość, wszyscy lubili z tobą przebywać, miałeś najlepsze żarciki. Teraz jesteś ponury i blady, a twoje powieki spuchły od płaczu. Gdy ludzie pytają, dlaczego cały czas do siebie mamroczesz, odpowiadasz, że to język węży. Nikt nie rozumie – wszyscy myślą, że to jakiś hermetyczny żart, który znalazłeś na forum dla ludzi żyjących w przymusowym celibacie.

Gdy znikasz na dłużej, bo masz gorszy okres, nikt nie dzwoni. Gdy potrzebujesz pomocy, nikt nie chce ci pożyczyć swojej różdżki. Gdy organizujesz spotkanie, by nadrobić stracony czas za znajomymi, wszyscy uciekają w popłochu przy pierwszej okazji.

Voldemort, Harry Potter, Ralph Fiennes, Daniel Radcliffe, to nie o tym

Kumplowi nie pożyczysz? Oddam do czwartku.

Tak naprawdę nikt nie chce się z Tobą zadawać i możesz tylko zgadywać, czy to wina twojej osobliwej twarzy, czy trudnej osobowości.

Przelała się czara ognia goryczy

Z wiekiem ludzie wymagają od ciebie coraz więcej, a ty – co w sumie nie zaskakuje – oczekujesz od siebie coraz mniej. Chodzisz cały czas w smutnych źle skrojonych ciuchach, przestajesz dbać o zęby, masz brud za paznokciami i łysiejesz w niepokojącym tempie.

Jakby tego było mało, odkrywasz kilka bardzo denerwujących nawyków, które nabyłeś sam nie wiesz kiedy. Pewnego dnia ktoś zwraca ci uwagę, że jakoś dziwnie mówisz. Albo że masz taki głupkowaty śmiech. Albo że ciągle naruszasz prywatną przestrzeń swoich rozmówców. Albo że pokazujesz wszystkim swojego węża, choć wcale o to nie prosili.

Jakiś Harry Potter

On doprowadza cię do szału. Młody, utalentowany, popularny. Niby w niczym cię nie przypomina, ale przecież kiedyś sam taki byłeś. A potem wszystko zniszczyłeś i nawet nie wiesz kiedy. To mogły być sekundy, to mogło ciągnąć się latami. W efekcie kto inny stoi na piedestale, a o tobie nikt nie chce nawet wspomnieć. Przy ekspresie z kawą współpracownicy mówią: Widzieliście, jak szef objechał Sami-Wiecie-Kogo?

Bo boją się, że usłyszysz swoje imię i podejdziesz się przywitać.

Prawda jest taka, że każdy Voldemort w końcu zostaje zastąpiony przez jakiegoś Harry’ego Pottera. Ważne, by umieć przyjąć ten fakt z godnością, a nie, że jakaś dominacja nad światem, eksterminacja mugoli i polowanie na dzieci. 

voldemort harry potter to nie o tym cover

Voldemort chce się przywitać, ale Harry Potter dla zasady nie podaje ręki frajerom.

Koniec (życia)

No i tak sobie egzystujesz. Zamiast sukcesów, masz tylko porażki, zamiast zdrowych zainteresowań – tylko obsesje, a wszystkie uczucia zastępuje uczucie rozczarowania. Trzydzieści lat na karku i coraz bardziej przypominasz Voldemorta. Pamiętaj, że on na końcu zamienia się w proch – jak ty, jeśli nie zaczniesz inwestować w kremy nawilżające. Nawet jeśli już nie potrafisz być jak Harry Potter, nie przestawaj próbować – to jedyna sensowna droga!

Hokus-pokus…

Voldemort, Harry Potter, Ralph Fiennes, Daniel Radcliffe, to nie o tym

Ups, znowu ci nie wyszło.

Adam Zyskowski

Lubisz ten tekst? Skomentuj i podaj dalej 🙂

 

Myślisz, że Voldemort ma słabo? Sądzisz, że masz gorzej?

Tymczasem to Sam Neill ma najgorsze życie.

5 comments

  1. Barbara 18 Sierpień, 2018 at 12:38 Odpowiedz

    Jakiś czas temu skończyłam 30 lat, ale jakoś w ogóle się nie odnajduję w tym tekście 🙂 Nadal mi się chcę.
    No może oprócz tych imprez do rana, już jakoś nie czuję takiej potrzeby… 😉

  2. Kloudy Space 18 Sierpień, 2018 at 13:11 Odpowiedz

    Genialny tekst. Można się uśmiać (przez łzy). Dodam jednak, że może być aktualny niezależnie od licznika. Mnie bliżej do wieku nasto- niż 30-letniego, jednak był okres w moim życiu, kiedy utożsamiałabym się z co drugim zdaniem – może poza łysiesiem (i chodzeniem do klubu na laski). W wieku 20-stu lat było mi znacznie bliżej do Voldka niż Henia. Ale wiem, że to był etap etap przejściowy – może po Voldemorcie następuje etap Hagrida, spokojnego, zadowolonego z życia w przytulnej chatce w otoczeniu dyń? Kto wie. Tyle od nas zależy 🙂

  3. beata 19 Sierpień, 2018 at 01:24 Odpowiedz

    Brzmi jak wołanie…. Ze swojego doświadczenia wiem, że (dla mnie) “czarne chmury” są oznaką intensywnej przemiany, oraz, że po każdej burzy niebo się przejaśnia i wychodzi Słońce. A Volemort był nieroformowalny … i ta niewyględna aparycja…
    Przyjdzie moment, że powiesz uffffffffffff. Jest wreszcie świt!!!!

Zostaw komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczono *