Świr i księżniczki. Mad Max biało-czerwony.

Jak zwrócić uwagę na kompletnie pobocznego bohatera w filmie pełnym gwiazd, akcji i szybkich samochodów? Wystarczy dać mu czerwony strój i płonącą gitarę.

Mad Max: Na drodze gniewu to kinowy przebój, w którym Charlize Theron, Tom Hardy i Nicholas Hoult dali popis aktorskiego kunsztu. Jednak wielu widzów miało po seansie nowego ulubieńca. Szalony gitarzysta kradł show za każdym razem, gdy pojawiał się na ekranie. A że pojawiał się rzadko i tylko na chwilę, to dziwne, że dosłownie KAŻDY go zapamiętał, prawda? Nie do końca. Ta postać została zrobiona tak, by się wyróżniała i została zapamiętana.

Biel pustyni

Postapokaliptyczna pustynia to bezkres piasku. W takiej przestrzeni każdy obiekt staje się automatycznie głównym bohaterem ujęcia, dlatego, że nie ma żadnej konkurencji. Jadący samochód, stojąca postać, czy nawet odpowiednio umieszczony przedmiot jest, można by rzec, podwójnie widoczny.

Pustynia jest żółta, pomarańczowa i brązowa. Te kolory łączą się w różnych proporcjach, nadając rdzawe odcienie blachom monstrualnych pojazdów i bladozłoty blask bezkresnym wydmom. Te barwy noszą też praktycznie wszyscy bohaterowie – jakby chcieli dać świadectwo, że nie tylko żyją na pustyni, ale też z niej pochodzą; są nią przesiąknięci.

Wyjątkiem są kobiety z haremu Immortan Joe. Uciekinierki odziane w biel – kolor niewinności – były trzymane pod kluczem i nie przesiąknęły pustynią. Choć pozbawione godności i wolności, nie dały się złamać. Pozostały białe, piękne, nieskalane. Ich odmienność widać najlepiej, gdy zostają zestawione z Furiosą – jednoręką, ostrzyżona do skóry i brudną imperatorką pustkowi. Jest wyzwolicielką kobiet, ale nie jest jedną z nich. Furiosa stoi na przeciwnym biegunie, a jej wygląd to podkreśla. Ucieczka przez pustynię odciśnie piętno również na młodych i pięknych dziewczynach, ale dzięki bieli pozostaną nośnikiem czystości, niewinności i nadziei do samego końca.

Charlize Theron, Hoult, Tom Hardy, Mad Max, Coma-Doof Warrior, kolor, pustynia, kino, Oscary, iOTA, muzyka

Nazywa się czerwień

Jest też czerwień. O jej sile pisałem przy okazji omawiania Morza miłości, w którym Al Pacino i Ellen Barkin odgrywali wyjątkowo burzliwy romans, również za sprawą koloru krwi. Możecie przeczytać o tym TUTAJ.

Mad Max nie pozostaje w tyle, a czerwień pełni w nim podobną funkcję. Gitarzysta, znany jako Coma-Doof Warrior, jest jedynym, który nosi tę barwę w tak widoczny sposób. Czerwień bije po oczach, nie można jej zignorować. Coma jest członkiem bandy pustynnych morderców i nawet podczas snu nie rozstaje się z buchającą płomieniami gitarą. Już samo to wystarczyłoby za dowód jego agresywnej energii i kiepskiego stanu psychicznego. Jednak czerwień potęguje przekaz. Widzowie wiedzą, że mają patrzeć na tego, który został wyróżniony czerwoną barwą, bo na tle żółtych, brązowych, rdzawych postaci, on ma w sobie najwięcej szaleństwa. Szaleństwa, które rozsadza go od środka i znajduje potwierdzenie w płomieniach wyrzucanych co jakiś czas przez groteskową gitarę.

Tyle mówi, oparta o instynktowne i kulturowe rozumienie barw, teoria koloru w filmie. Twórcy Mad Maxa, jakby świadomi tego jakie sygnały wysyła czerwień, zaczynają w nich mieszać i mylić tropy. Gitarzysta, choć nosi najbardziej agresywny kolor z podstawowej palety, szybko okazuje się być chyba najspokojniejszym wojownikiem w hordzie Immortan Joe.

Zamiast pędzić na złamanie karku po chwalebną śmierć z resztą bandy, Coma trwa na swoim posterunku. Czeka, niczym dobosz w dawnych wiekach, na rozkazy generała, które przekaże żołnierzom za pomocą muzyki. Sam jednak stroni od walki. Gdy w jednej ze scen Max ląduje na platformie gitarzysty, dochodzi do szamotaniny, ale trudno nazwać to prawdziwą walką.

Podczas tej sceny maska muzyka zostaje zerwana i przez chwilę widzimy jego twarz: zrośnięte powieki zakrywające oczy i usta pełne krzywych zębów. Deformacje wpisują się w krajobraz postapokaliptycznego świata i w historię postaci, którą twórcy filmu zdradzili w wywiadach. Coma mieszkał wraz z matką w nieczynnej kopalni. Kobieta uczyła go gry na instrumentach, a dni mijały w spokoju. Jednak rodzina została zaatakowana. Matkę chłopca uprowadzono, a po kilku dniach w okolicach kopalni porzucono jej odciętą głowę. Immortan Joe przygarnął Comę i zrobił mu maskę ze skóry matki. Teraz gitarzysta nosi ją jako osobistą pamiątkę, ale też obietnicę zemsty na świecie, który go skrzywdził.

Charlize Theron, Hoult, Tom Hardy, Mad Max, Coma-Doof Warrior, kolor, pustynia, kino, Oscary, iOTA, muzyka

 

Nie-wojownik szos

W sercu cały czas pozostaje jednak dzieckiem, czemu twórcy również dali wizualny wyraz. Gdy Coma nie gra na swojej płonącej gitarze, odpoczywa spokojnie, zawieszony w kołysce z elastycznych lin – niczym dziecko.

Mamy więc do czynienia nie z groźnym wojownikiem, ale z chłopcem, którego los rzucił między degeneratów. Niewiele o nim wiemy, ale możemy przypuszczać, że pod jego agresywną czerwienią kryje się sporo niewinnej bieli. W świecie, z którego każdy chciałby uciec, jemu udało się zachować odrębność; znaleźć miejsce gdzieś na obrzeżach pseudoreligijnego kultu i morderczej agresji. Myślę, że w Mad Max: Na drodze gniewu nie ma ciekawszego bohatera. Nieźle jak na jakieś dwie minuty czasu ekranowego.

Adam Zyskowski

Lubisz ten tekst? Skomentuj i podaj dalej 🙂

2 odpowiedzi do “Świr i księżniczki. Mad Max biało-czerwony.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *