Akira Kurosawa i los urzędnika (nie)poczciwego

Urzędnik jest bezduszny, a serca nie ma na pewno – jest tylko personifikacją swojego stanowiska. Na nic mu ludzie, problemy i prawdziwy świat. Przynieście pieczątkę, dużo dokumentów i nie zawracajcie głowy!

W filmie Ikiru (znanym również pod angielskim tytułem To Live i polskim – Piętno śmierci) Akira Kurosawa daje widzom niezapomnianą lekcję empatii. Kanji Watanabe jest dyrektorem departamentu w urzędzie miasta. To wzorowy biurokrata z wieloletnim stażem. Praca jest jego życiem, choć może zrobić w niej tyle, na ile pozwalają procedury i ograniczenia urzędniczej hierarchii. Wkrótce Watanabe dowiaduje się, że choruje na raka żołądka. Diagnoza, która jest wyrokiem śmierci, zmienia bohatera. Obowiązkowy urzędnik opuszcza swoje biurko i postanawia zacząć żyć jak nigdy dotąd – naprawdę. Problem w tym, że po dekadach nudnej pracy i samotnego życia, nie ma pojęcia, jak może wyglądać alternatywa.

Widzowie obserwują drogę Watanabe – od człowieka podporządkowanego wymogom systemu, przez krótki okres hedonizmu i skupienia na sobie, aż po autentyczne poświęcenie dla innych. Ta przemiana robi nawet większe wrażenie, gdy widzimy współpracowników głównego bohatera, którzy  kontynuują monotonną, pozbawioną większego sensu pracę.

Nieudolność biurokratów i bezsens ich działalności Kurosawa pokazuje wielokrotnie, ale pierwszą scenę, która mówi o nich wszystko, dostajemy już na początku filmu. Do urzędu przybywa delegacja kobiet, by prosić o rewitalizację zrujnowanej okolicy i stworzenie parku dla mieszkańców. Kolejni pracownicy kierują je od departamentu do departamentu. Za każdym razem realizacja projektu leży w gestii kogoś innego. Urzędnik błyskawicznie (zapewne lata praktyki) znajduje pretekst, by nie zajmować się sprawą, ale za to z u śmiechem (w końcu pomaga obywatelom!) wskazuje kolejne okienko, w którym sprawa zostanie załatwiona. Tylko że nie zostaje…

Czas zostaje ściśnięty. Petentki rozmawiają z pierwszym urzędnikiem, po czym znikają z ekranu. Widzimy kolejnych biurokratów, którzy je zbywają. Widzowie patrzą oczami kobiet i wysłuchują pokrętnych tłumaczeń. Litania usprawiedliwień się nie kończy – rośnie zniecierpliwienie widza, można przypuszczać, że również mieszkanek dzielnicy. Farsa kończy się, gdy docierają do urzędnika, od którego zaczęły swoją wędrówkę i nie są nawet odrobinę bliżej załatwienia sprawy. Rama zostaje domknięta, a kamera znów je pokazuje – by mogły wreszcie wyrazić swoje niezadowolenie.

Ta prosta scena działa na kilku poziomach. Ściśnięcie czasu pozwala pokazać powtarzającą się informację tak, by tempo filmu nie zwolniło za mocno – sytuacja zostaje odegrana wiele razy, ale nie w całości. Pokazane jest jedynie to, co stanowi jej istotę. Widzimy urzędników i słyszymy ich wytłumaczenia. Nie mogą (a tak naprawdę nie chcą) pracować efektywnie na rzecz mieszkańców. Znając przepisy, mogą wymigać się od wszystkiego, co nie jest przekładaniem papierów i przybijaniem pieczątek. Dla urzędnika najważniejsze są sprawy czysto urzędowe – ludzie i ich problemy nie liczą się wcale. W tej długiej sekwencji ujęć widzimy to bardzo dobitnie. Mieszkańcy nie są ważni, więc znikają z ekranu, wyparci przez biurokratyczny bełkot.

Akira Kurosawa zasłużył sobie na na miano wielkiego humanisty nie tylko japońskiego, ale też światowego kina, i oglądając Ikiru można zrozumieć dlaczego. To smutna (ale ostatecznie podnosząca na duchu) historia o szukaniu sensu życia i sile poświęcenia. To jednak również opowieść o tych, którzy sprawiają, że poświęcenie jest w ogóle konieczne. Urzędnicy są tu w większości bezdusznymi, bezmyślnymi i bezrefleksyjnymi trybikami systemu, którym wystarczy w życiu jedynie spokojne obracanie się w miejscu.

Powołanie? Oczywiście, ważna sprawa! Tylko który departament powinien się nim zająć? Tymczasem biurokratyczna machina trwa, podobnie bezduszna na wszystkich kontynentach, niezmienna pod tym względem mimo upływu lat. Nadzieja pojawia się może tylko wtedy, gdy któryś biurokrata poczuje na sobie Piętno śmierci.

Ikiru, To Live, Piętno śmierci, Takashi Shimura, Akira Kurosawa
© Toho

Adam Zyskowski

Lubisz ten tekst? Skomentuj i podaj dalej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *